h01 h02 h1 h10 h2 h3 h4 h5 h51 h6 h61 h7 h8 h81 h9

17.12.14 Górskie przygody cz.1


Mimo kilkuletniego stażu szybowcowego moja przygoda z jesiennym górskim żaglowo=falowym lataniem rozpoczęła się dopiero w tym roku. 
 

W długi weekend połączony ze świętem niepodległości. Udałem się wraz z Arkiem Stefańczykiem na Żar gdzie bazował DuoDiscus "POL" na którym mieliśmy latać. Prognozy pierwszego dnia były optymistyczne. Rano musieliśmy poskładać szybowiec i przygotować go do lotu. Mając na pokładzie silnik dolotowy, transponder, tlen i najnowszą elektronikę mogliśmy spokojnie być gotowi na każdy pogodowy uśmiech losu. 


Po krótkim oczekiwaniu na kolejkę do startu przyszła pora i na nas. Oderwalismy się szybko i holówka po niezbyt turbulentnym holu zostawiła nas na żaglu na Magurce. Razem z nami latało dobre kilkanaście szybowców. Od strony południowej zbliżały się rotory które próbowalismy kilka razy atakować korzystając z 46 jednostek doskonałości DuoDiscusa. Jednak mimo tego rotory były trochę za wysoko i za daleko. Za każdym razem grzecznie wracaliśmy nisko na żagiel.

 


Jednak w pewnym momencie zobaczyliśmy kilka szybowców znacznie wyżej na skraju Magurki nad tzw "stalownikiem". Udaliśmy się tam szybko i wyskoczyliśmy w turbulentnym wznoszeniu do góry. Gdy doszliśmy do podstawy powoli zaczęliśmy się przesuwać pod wiatr.  Nagle turbulencja ustała a wskazówka wariometru ustawiła się na 1,5m/s i nie drgała nawet o milimetr. Tak jak jeszcze nigdy. "Jesteśmy na fali" rzucił do tylu wyraźnie zadowolony Arek.

 

Wysokość szybko wzrastała razem z naszym humorem. Na 1400m postanowiliśmy spróbować przejść na bliższą falę - pod wiatr. Nad Skrzycznem osiągnęliśmy jednak z powrotem pułap rotorów. Mogliśmy obserwować na żywo zjawisko kondensacji pary wodnej i pracę chmury rotorowej. Powoli powoli odzyskiwaliśmy wysokość. Osiągnęliśmy wysokość 3 300 AMSL gdzie spędziliśmy resztę cześć dnia w poszukiwaniu noszeń dających większą wysokość. Jednak dopiero na 30 min przed zachodem słońca nad Bielskiej trafiliśmy w ponad 2m/s noszenie które musieliśmy odpuścić ze względu na nadchodzący zachód słońca.  


Na hamulcach zeszliśmy z ponad 2 000m. Wylądowaliśmy i szybko zabraliśmy się do czynności polotowych.  Przed płytą hangaru słyszę swoje nazwisko ze ktoś mnie poszukuje. Okazuje się iż pilot który tego dnia wylądował w polu miał ciekawą przygodę. Siedząc I czekając na ekipę usłyszał nadlatujący śmigłowiec który po zauważeniu szybowca na ziemi przyziemił nieopodal. Pilot ręką przywołał szybownika otworzył drzwi i po wymianie faktów rzucił : " pozdrów Jawornika" i odleciał. Także przekazano mi pozdrowienia i w tym momencie przypomniałem sobie o moim przyjacielu Saku z którym rozmawiałem przez radio na fali że latał dziś śmigłowcem i zapewne to o niego chodzi.


Drugiego dnia mimo dobrej pogody nie było nam dane polecieć z powodu braku holówki. Spędziliśmy większość dnia na posiadaniu nadziei która jednak nas opuściła około 14. Wiec złożyliśmy szybowiec do przyczepy i udaliśmy się z powrotem do domu.  


Wyjazd bardzo udany i spędzony w miłej atmosferze jesiennego latania w GSS Żar. Szkoda drugiego dnia, ale i tak 50% dni lotnych to dobry wynik. Pierwsza w życiu fala, na pewno pozostanie w pamięci. Teraz trzeba czekać na samodzielną...

 

Joomla Templates by Joomla51.com